Sponsorzy

Reklama

Ogłoszenia

UWAGA!!!

Najbliższe spotkanie dla Ratowników i Kandydatów odbędzie się 31.01.2014r. o godz. 15:00 w budynku PCK przy ul. Rzecznej 20. Serdecznie zapraszamy.

 


UWAGA!!!

Najbliższe spotkanie dla Kandydatów do Grupy Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża w Przemyślu odbędzie się 31.01.2014r. o godz. 16:00 w Szkole Podstawowej nr 16 przy ul. Grunwaldzkiej 81 w Przemyślu. Serdecznie zapraszamy!

Użytkowników : 63
Artykułów : 49
Odsłon : 93748

Podatek

"Kalwaria, Kalwaria Pacławska..."

Rozpoczął się sierpień, a wraz z nim swoją działalność nasiliła przemyska Grupa Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża. Po raz kolejny wyruszyliśmy na Kalwarię Pacławską, by zdobyć nową wiedzę, poznać nowych ludzi, spotkać się z przyjaciółmi, a także odpocząć przed Wielkim Odpustem. Starsi już trochę bardziej zaprawieni czekali na akcje nocne, natomiast młodzi, którzy jeszcze nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać, przyjechali pełni zapału do poznania nowych dla nich metod ratowania ludzi.

Część naszej grupy wyruszyła w sobotę 3 sierpnia, by przygotować obozowisko. Zazwyczaj zajmuje nam to cały dzień i w tym roku nie było łatwiej, ze względu na dużą liczbę chętnych, zarówno ratowników, jak i kandydatów. Musieliśmy rozłożyć znacznie więcej namiotów, jednak nie narzekaliśmy bo czekaliśmy na to cały rok. Pogoda także dopisała. Obóz zakończyliśmy nie tylko bogatsi o nową wiedzę, ale także opaleniznę. W niedzielę 4 sierpnia rozpoczął się kolejny obóz Grupy PCK Przemyśl. Kiedy zjechali już wszyscy kandydaci, rozległ się pierwszy gwizdek (który ku naszej uciesze towarzyszył nam w dzień i w noc do końca obozu) i na pierwszej odprawie szef grupy starszy ratownik Łukasz Szaruga oficjalnie rozpoczął obóz. Niedziela upłynęła nam na powtórce materiału z ratownikiem Danielem Nuckowskim i na podziale pracy między starszych ratowników podczas obozu.

Co roku dzień obozowicza wygląda mniej więcej tak: 7.00 pobudka, 7.05 zaprawa poranna, 9.00 – 13.00 zajęcia dydaktyczne, 13.00 – 14.30 przerwa na obiad, 14.30 – 17.30 znowu zajęcia teoretyczne i praktyczne. Grafik jest dosyć napięty, ale nikt nie protestuje, ponieważ drogą do sukcesu jest ciężka praca. Po powtórzeniu materiału, który został opanowany podczas kursu szesnastogodzinnego, przyszedł czas na poznanie nowych rzeczy i zdobycie nowej wiedzy, potrzebnych do pracy w grupie ratowniczej. Kandydaci do grupy PCK Przemyśl zapoznali się z naszym „pecekowskim” sprzętem. Starszy kolega Paweł Strociak pokazał im naszą karetkę oraz opisał wszystkie przedmioty się w niej znajdujące. Młodzi mogli także poćwiczyć wyciąganie i wkładanie noszy. Oprócz tego poznali wyposażenie plecaków ratowniczych, nauczyli się używać noszy próżniowych, rozkładać PPM, a także zobaczyli pełne umundurowanie ratownika w kasku i kombinezonie. Jeżeli chodzi o zajęcia teoretyczne, to nauka pomocy poszkodowanym rozpoczęła się od wstępnej diagnozy ratowniczej. Młodzi przyswajali wywiad SAMPLE, skale AVPU i GCS. Mierzyli podstawowe parametry życiowe ze sprzętem i bez jego użycia. Poznali różnice w postępowaniu z poszkodowanymi urazowymi i nieurazowymi. Ćwiczyli także ewakuacje poszkodowanych na deskach ortopedycznych, segregację TRIAGE. Przy okazji rozkładania punktu medycznego nauczyli się co wchodzi w jego skład i jak wygląda praca w nim. Kadra zadbała także o to, żebyśmy niezbyt długo spali w nocy. Dla wszystkich uczestników obozu zostały zorganizowane dwie akcje nocne ze wspomnianym żółtym gwizdkiem w roli głównej. Pierwsza niespodziewana pobudka wiązała się w przeszukaniem pola namiotowego przy użyciu szperaczy i nauki metody poszukiwania poszkodowanych zwaną tyralierą. Przy okazji podzieleni na grupy uczestnicy mieli odnaleźć w swojej strefie poszukiwań drewniane tabliczki ukryte wcześniej przez starszych kolegów i koleżanki. Druga akcja nocna to było już rzucenia nas na głęboką wodę. Przedstawiono nam sytuację, która mówiła o wypadku samochodowym na drodze na Kalwarię. Trójka ratowników musiała podzielić między siebie pozostałych dostępnych ludzi, zadecydować, kto dowodzi i porozdzielać sprzęt. Gdy dowódcy patroli dostali mapy terenu, który mieli przeszukać oraz radia, kaski, deski i plecaki, patrole wyruszyły na poszukiwanie. W tym samym czasie osoby wyznaczone przez koordynatora działań zostały w obozie, by rozłożyć PPM. Po znalezieniu miejsca wypadku od razu zostało ustalone, kto dowodzi i przybywające na nie patrole podlegały tej właśnie osobie. Teren wypadku nie był duży jednak było aż dziesięciu poszkodowanych, z których kilku porozchodziło się po okolicy. Pozoracje starszych kolegów były bardzo ciekawe – od złamania podstawy czaszki, przez uszkodzenie miednicy, złamanie żeber i kobietę w ciąży, po krzyczących pijanych kierowców z urazami głowy. Współpraca między patrolami a koordynatorem nie była może wzorowa, ponieważ każdy z nas cały czas się uczy, ale myślę, że poszło nam w miarę dobrze. Młodsi poćwiczyli to, czego uczyli się na zajęciach, tj. zaopatrywania poszkodowanych i transportu do PPM-u. Starsi z kolei poczuli, co to znaczy stres związany z byciem dowódcą patrolu, który w obliczu takiego wydarzenia ulega dezintegracji. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy jednak, że była to jedna z fajniejszych akcji nocnych przygotowanych przez starsze koleżanki i starszych kolegów.

Nową rzeczą na tegorocznym obozie, o której trzeba wspomnieć, było popołudniowe rozdzielenie zajęć dla kandydatów i ratowników. Ci drudzy poznali bowiem zagadnienia z toksykologii, ginekologii (nauka o tym, jak odbierać poród podobała nam się chyba najbardziej), uczyliśmy się o możliwych w ciele człowieka chorobach wewnętrznych oraz jakie są procedury przy zabezpieczeniach masowych.

Obóz zakończył się zarówno dla młodszych jak i starszych egzaminem praktycznym. Ze względu na dużą liczbę uczestników podzielony był na dwa dni. W piątek 9 sierpnia zaliczaliśmy pozoracje. Młodsi przystępowali do egzaminu pojedynczo. W tym roku przypadkiem, z którym mieli się zmierzyć była padaczka. Starsi byli podzieleni na dwójki i w tym przypadku oprócz opatrzenia poszkodowanego oceniane były zdolności przywódcze. Były dwa przypadki. Pierwszy bardzo ciekawy – uraz podstawy czaszki oraz odma płucna, drugi to użądlenie. Na drugi dzień w sobotę wszyscy musieli zaliczyć fantoma i wykazać się swoimi zdolnościami w zakresie prowadzenia resuscytacji. W tym roku podobnie jak w tamtym zdali wszyscy było więc co świętować.

Wspólne obozowanie jest nie tylko po to, by uczyć, ale także i bawić. Wiadomo, że są różne wytłumaczenia słowa bawić, dla niektórych to nawet zaprawa poranna. W tym roku także nie obyło się bez zajęć sportowych – gry w siatkówkę, w której wciąż (ale już nie na długo) niepokonana pozostaje kadra, wyścigów z przeszkodami i gry w piłkę nożną. Nie brakowało także rozrywki takiej jak oglądanie filmów czy karaoke. Na szczególną uwagę zasługują w tym roku kabarety i pokaz mody, które były dopracowane i długo przygotowywane.

11 sierpnia, w niedzielę, rozpoczął się kolejny Wielki Odpust Kalwaryjski. W tym roku pogoda nam dopisała. Nie było za gorąco, ale  też nie padało. Praca, a właściwie niesienie pomocy pielgrzymom (ponieważ nie traktujemy tego jak pracę lecz jak przyjemność) było jeszcze bardziej efektywne. Dyżury mieliśmy rozplanowane tak, jak zazwyczaj. Pierwsze patrole na dróżkach i na placu kościelnym, dyżury dzienne i nocne w Polowym Punkcie Medycznym na polu namiotowym oraz w punkcie także na dróżkach. Poszkodowanych było dużo, chociaż nie ze względu na pogodę.  Przede wszystkim użądlenia, obdarte po wyprawach do kapliczki Marii Magdaleny kolana oraz pęcherze. Mieliśmy dużo roboty, ale tylko się z niej cieszyliśmy, ponieważ to fantastyczne uczucie, gdy pani, która przyszła z pęcherzami mówi, że znowu może chodzić dzięki naszej pomocy. Po raz kolejny daliśmy radę i wynieśliśmy znowu trochę doświadczenia i pozytywnych wrażeń.

Pobyt na Kalwarii minął bardzo szybko. Gdy kończy się jedno z większych i ważniejszych dla Grupy PCK Przemyśl wydarzeń w roku, cieszymy się jednak z dwóch rzeczy. Robimy to, co lubimy, tj, niesiemy pomoc, z fantastycznymi ludźmi, tworzącymi grupę. Myślę, że większości z nas, przemyskich „pecekowców” po takim dłuższym wspólnym obozowaniu nasuwają się słowa jednej z piosenek zespołu Dżem, które brzmią -  „ wiele bym dał, by przeżyć to znów, wehikuł czasu to byłyby cud”. Słowa te mają pokazać, że można połączyć coś wspaniałego -  pomaganie ludziom, ze spędzaniem czasu ze świetną ekipą, a osobiście zaryzykowałabym stwierdzenie, że z najlepszą, jaką znam. Zapraszamy zatem do naszej grupy PCK Przemyśl wszystkich zakręconych, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ludzi, którzy uwielbiają tak jak my nieść pomoc bliźnim a przy okazji trochę poszaleć. Niech przyświeca Wam zasada PASJA + PRZYJAŹŃ = GR PCK Przemyśl.

Pozdrawiam Emilia Wilgucka

 

 
Valid XHTML & CSS | Template Design INFOTAX | Copyright © 2011 by INFOTAX